Czy Elżbieta II ma coronowirusa i co to ma wspólnego z domeną?

Miałam dość ciekawą rozmowę w domu.

Rozmawiamy o informacjach, które napływają zewsząd. Ten chaos jest teraz bardzo przez wszystkich odczuwalny no i dotyczył newsa, że królowa Elżbieta II ma coronowirusa.

Jeszcze nie wiem, czy to prawda, czy fake news, bo się w to nie zagłębiałam, ale te informacje, które do teraz do mnie dotarły na podstawie jednego czy dwóch portali, wskazują na kłamstwo.

Andrea mówi mi tak:

- Sama wiesz, że każdą stronę i wszystko na tym świecie można podrobić.
- Oczywiście, że wiem.
- Sam kiedyś czytałem wiadomości w Timesie, a okazało się, że to nie był Times.
- Dlatego, że nie masz pojęcia, co to jest domena. Tego nie da się podrobić. Jest tylko jedna, jak Twój adres w domu. Jeśli masz prosty adres, a dodasz jeden znak dla zmyłki, to już wiadomo, że to jest oszustwo. Ja zawsze patrzę na adres strony. Każdy dodatkowy znak przed nazwą lub po niej daje mi wyraźny znak, że to pirat w najlepszym przypadku.

Jeśli znam na pamięć adres strony, nigdy nie wpisuję go do google tylko w pasek adresu. 99% ludzi w ogóle tego nie rozróżnia i dlatego daje się naciąć.

Bo jeśli znam adres strony, to jaki sens wpisywać ją w pole wyszukiwarki? To jest proszenie się o kliknięcie w pierwszy lepszy link, który jest tylko podobny do oryginalnego, a jest na pierwszej pozycji, bo oszuści go dobrze wypozycjonowali.

- Ok. Co to w ogóle jest ta domena?
- Domena to nawet nie jest to samo, co Twoje imię i nazwisko. Ja nazywam się Wioleta Michalik, ale nie jestem jedyna na tym świecie o tym samym imieniu i nazwisku. Natomiast domena może być tylko jedna, jak na przykład wuwuwu kropka wioletamichalik kropka pl (celowo nie podałam domeny pełnej, żeby nie linkować :D )

- No dobrze, ale przecież jakbym chciał mieć taką domenę to wystarczy, że wpisze sobie w internet wuwuwu kropka Andrea kropka it i mam swoją domenę, tak?

- Nie Andrea. Żeby mieć taką domenę, musisz ją najpierw kupić.
- Jak to kupić? Mam płacić za własną domenę? U kogo?
- U rejestratora domen. Jest ich trochę. I płacisz abonament na rok lub na więcej jednorazowo.
- Ale jak to tak??? Dlaczego mam płacić za coś, co jest w internecie? Powiedzmy, że internet to jest rzeka...

- Nie nie Andrea. Internet nie jest jak rzeka. Internet jest jak sieć, jak sieć neuronowa w mózgu, albo lepiej... Jak ulice w mieście. Masz całą sieć ulic w mieści i przy nich stoją domy.

Każdy z tych domów ma swój adres. Ul. Piękna 47 na przykład. Tak jak nasz dom.

Są kamienice, które mają adres pełny, czyli to są domeny, a mieszkania w tych kamienicach gdzie masz numer domu łamany przez numer mieszkania, to już są subdomeny, ale o tym nie będziemy teraz rozmawiać.

Żebyś mógł mieć dom z adresem, musiałeś go kupić, zarejestrować w odpowiednim urzędzie, płacić opłaty remontowe, podatki itd. Dokładnie tak samo jest z domeną. To Twój wirtualny dom, Twoja marka, miejsce, gdzie każdy może Cię znaleźć i odwiedzić, lub uciec. Wszystko zależy od tego, czy ten "dom" jest piękny i zadbany, czy to odpychająca, opuszczona rudera.

- No dobrze, zaczynam rozumieć, ale w takim razie to oznacza, że jesteśmy totalnie pod ścisłą kontrolą. Bo za internet też płacimy i też ktoś to kontroluje. A jeżeli ja chciałbym teraz wymyślić sobie jakąś niespotykaną domenę?

- Nie wynajdziesz, za każdą domenę musisz już komuś zapłacić.
- A jeśli wynajdę nowy internet i całkiem inną strukturę domen?
- Wtedy będziesz pierwszy ze swoją niszą dokładnie tak, jak to miało miejsce w przypadku internetu i domen, jakie znamy dzisiaj.

- Mimo wszystko nie podoba mi się to. Nie podoba mi się, bo to oznacza bardzo ważną rzecz, którą teraz zrozumiałem....

Nigdy nie wiesz, co do Ciebie dotrze i zmieni kierunek rozumowania. 
Natomiast dzięki tej rozmowie stało się coś, co usiłowałam przeforsować wiele lat bezskutecznie. Warto było cierpliwie odpowiadać na pytania :)

Czy to co czytasz, ma dla Ciebie sens?