Otwierasz bramy do raju


Za kilka dni skończę 52 lata.
Bardzo lubię moją datę urodzin. Będzie sporo dwójek i jedynek.
Mój Tata zawsze powtarzał, że każda krowa ma swoje urodziny. Nie przypominam sobie żadnego prezentu od niego. Nigdy. Zawsze też mylił mój dzień urodzin i upierał się, że są 20 stycznia, zamiast 22. (Moja Mama wie lepiej) Jednak to on wywarł największy wpływ na moje życie.
Kiedy byliśmy mali, ja i moje rodzeństwo, sadzał nas w dużym pokoju i opowiadał różne rzeczy. Tata czytał namiętnie, interesował sie wszystkim, co nie było zgodne z ówczesnym nurtem. Nazywany był dziwakiem, bo widział inne rzeczywistości. Uczył nas o boskich proporcjach, streszczał wiedzę z książek Danikena i innych wybitnych dzisiaj autorów, wyśmiewanych wówczas.

Od niego w dzieciństwie dowiedziałam się o tym, jak wygląda świat roślin, jaki układ mają liście, nasiona, czyli wg ciągu Fibonacciego (boskich proporcji). Jak rosną w ogóle rośliny, żeby mieć dostęp do światła itd. 

Jego wiedza mnie fascynowała i ukierunkowała. Stałam się podobnym dziwakiem do niego i miałam problemy na lekcjach botaniki i biologii, bo nauczyciel nie mógł pojąć, że wiem rzeczy, których nie mogłam wiedzieć.

Pamiętam taki dzień, kiedy ponad 30 lat temu kupiłam w kiosku ruchu książkę. Wiem, bo tego kiosku nie ma już 30 lat, a książka, którą kupiłam, jest "na indeksie" i ta książka potwierdziła wszystko to, o czym opowiadał ojciec i nadała kierunek moim poszukiwaniom.
Sama jestem molem książkowym i szperaczem. Praktykowałam prawo przyciągania, różne na pozór dziwne rzeczy, a w zasadzie zgodne z naturą tego świata, ale dziwne dla całej rzeszy ludzi, którzy mają inne punkty widzenia.

Wszystkie te lata bawiłam się tym, by dziś stwierdzić, że to jest celowe odciąganie ludzi od prawdziwej istoty i prostoty tworzenia własnej rzeczywistości. Wszystkie niepotrzebne rytuały, medytacje, amulety, misy, gongi, wydawanie fortuny na kursy jest ściąganiem uwagi czyli odbieraniem drogocennej energii, która powinna być skupiona zupełnie gdzie indziej.

I nie uważam, że ludzie robią to celowo. Po prostu każdy egregor potrzebuje paliwa, a świat ezo daje mnóstwo tego paliwa zupełnie nieświadomie.

Cały ubiegły rok miałam wrażenie, że mam to "na końcu języka" i wiem, o co chodzi.
Wczoraj to ze mnie wyszło przy okazji wspaniałej rozmowy. Mimo, że co rusz z kimś o tym rozmawiałam i czasem aż się denerwowałam, dlaczego ktoś sobie robi pod górkę i komplikuje dotarcie do źródła. Mówiłam o tym cały rok, ale dziś wiem już JAK.

Nie ma czegoś takiego jak prawo przyciągania. Nie trzeba rytuałów odprawiać, by uruchomić proces otrzymywania. Wystarczy siedzieć w fotelu. I wiem, co mówię, bo jestem żywym dowodem na to. I w biznesie i w życiu prywatnym.

Na zasadzie: "Im mniej robię, tym więcej otrzymuję". Warunek jest jeden: nie komplikować i nie utrudniać tego procesu.

I dlaczego mówię o urodzinach. 26 lat temu, dokładnie w urodziny mojej mamy, w dniu śmierci mojego taty, wbiłam sobie do głowy program, o którym na wiele lat zapomniałam. Program ten dotyczył mnie w wieku 51 lat. Zafiksowałam się po prostu na czymś i uświadomiłam to sobie chwilę przed moimi ubiegłorocznymi urodzinami.

To był dobry rok, chociaż zablokował mnie mój własny program i nie pozwoliłam sobie na rozwinięcie skrzydeł. To w sumie tylko punkt widzenia, ale kiełkował przez 26 lat i z nasionka wyrósł dąb. W tej chwili potrzebuję buldożera, by wyrwać go z korzeniami, albo...

...Nie potrzebuję niczego, bo to wciąż tylko punkt widzenia, a ten można zawsze zmienić.
Wszystko w naszym życiu jest do bólu proste, ale nie używamy tych wszystkich cudownych narzędzi, bo wydaje się nam, że musimy walczyć o coś, z kimś, zwyciężać, zmieniać się, jakbyśmy byli ułomni, i tak dalej aż do śmierci.

Geniusz tkwi w prostocie i jeśli w coś nie wierzysz, bo wydaje Ci się to banalne i zbyt proste, tym bardziej weź to pod uwagę. Możesz uwolnić się od wszystkiego, co Cię przytłacza w życiu. Musisz o tym zdecydować. Nie wzbudzaj w sobie uczucia miłości czy wdzięczności, jeśli nie potrafisz.

Nie krzycz, że jesteś dzisiaj wdzięczna za coś, za co de facto nie jesteś, ale fajnie to napisać. Nie mów, że kochasz ludzi, jeśli patrzysz na swoje odbicie w lustrze z niesmakiem. Nie przekonuj, że jesteś sobą, bo nie ma możliwości byś była swoim sąsiadem. Rób to, co w tej chwili jest proste, na miarę Twoich możliwości, ale w poczuciu, że otwierasz bramy do Twojego raju.