Rk Ig

Najpiękniejszy okres w moim całym ponad 50-letnim życiu związany jest ścśile z transerfingiem. To dzięki tym książkom z nieudacznika bez kasy zamieniłam się w kobietę sukcesu z pełnymi walizkami pieniędzy, przepięknymi ludźmi wokół i w ogóle znalazłam się w raju. Problemy przestały pojawiać się w moim życiu. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą bo pieję na około stale i niezmiennie o tym.

Do dziś osoby, z którymi dzieliłam ten okres, co rusz mówią to samo, że dla nich to też był fantastyczny czas i aż się łezka w oku kręci ze wzruszenia. Ale…
Zawsze się coś musi spieprzyć. Zawsze jest to wredne, złośliwe, podłe i paskudne ale…

Gdybym nie posiadała wiedzy, którą mam w tej chwili, uwierzyłabym w to „ale”. Natomiast dzięki książkom i własnym doświadczeniom wiem, że to „ale” pojawia się wyłącznie na nasze własne życzenie i ma gdzieś, czy życzenie było świadomie wypowiedziane, czy zaprosiliśmy je w zupełnej niewiedzy. Ono pojawia się wtedy, kiedy zbaczamy z toru, a zbaczamy, bo zasypiamy i znów stajemy się częścią światowej masy ludzi zaprogramowanych na ciężkie życie, plotki, kompromisy i choroby.

Oczywiście dopada to nawet najlepszych. Ja najlepsza nie byłam i nie jestem, ale opamiętałam się i zdyscyplinowałam na nowo. Wróciłam do książek, do ćwiczeń, do rytuałów i mozolnej pracy nad sobą.
Ona jest ciężka. Bardzo ciężka szczególnie dzisiaj, kiedy mamy facebooka, rolki, tiktoki i nasza psychika jest przebodźcowana do granic możliwości. Z tego powodu potwornie ciężko jest się skupić na dłużej niż kilka sekund. I to jest najtrudniejszy krok do zrobienia. Kiedy opanuje się myśli zachęcające do otworzenia oczu i wzięcia telefonu do ręki, wtedy się wygrywa.

Nie sztuka wyjść do lasu bez telefonu, kiedy nie ma możliwości po niego sięgnąć. Sztuką jest nie sięgać po niego, gdy leży obok. Więc zaczęłam z powrotem ćwiczyć. Bo nawet ja miałam z tym problemy. We wcześniejszym wpisie opowiadałam, co mnie tak na maksa zmusiło do radykalnych kroków. Opłaciło się potężnie, mimo, że już od prawie 2 lat z powrotem ćwiczę, ale nie robiłam tego solidnie i regularnie, jak kiedyś.

Efekt jest taki, że na nowo mój biznes “robi się sam”, bo mam teraz mało czasu i spotkań prawie w ogóle nie robię, do czasu, kiedy mąż będzie zdrowy i uniezależni się ode mnie całkowicie.
Miniony miesiąc to w ogóle jest magia, bo kolejne dwie wielkie kwalifikacje w moim zespole, a reszta dziewczyn pruje do przodu i ogólnie przyrost jest na poziomie 250% w porównaniu do poprzedniego.

Zasada jest prosta i mówi, że im więcej energii oddajesz do pola energoinformacyjnego, tym więcej do Ciebie wraca. Więc wykonuję odpowiednie ćwiczenia od 4 rano codziennie, tak gdzieś do 7. Wtedy mąż śpi, ja mam spokój i ciszę i wtedy buduję mój świat taki, jakim go chcę zobaczyć na poziomie fizycznym.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to co piszę brzmi, jak jakieś farmazony potłuczonej ciotki z kurnika, ale właśnie dlatego to działa. Bo jest trywialne, proste, nie wymaga pieniędzy ani żadnych kompetencji. I właśnie dlatego ludziom się nie chce tego robić, bo wydaje im się, że będą się wstydzić przed samymi sobą i będą mieli o sobie nienajlepsze zdanie.

Chcę tylko powiedzieć, że złe czy dobre imię o sobie samej jest zbędnym balastem i co najważniejsze, jest tzw poglądem, a poglądy są największą przeszkodą w rozwoju i w drodze do szczęścia. Ja nie zwracam na nie uwagi. Jeżeli dowiaduję się o jakiejś metodzie, że działa, od razu ją testuję z wielką ciekawością oczekując na wyniki. Dokładnie to samo zrobiłam w 2013 roku z Transerfingiem Rzeczywistości. Zaczęłam czytać i od razu w trakcie lektury wykonywałam ćwiczenia.

Warto było, jak jasny gwint! Warto było stać się na powrót dzieciakiem i zabawić w grę z samą sobą i zadać sobie pytanie: ciekawe, co z tego wyjdzie. Nic nikomu nie mówiłam, bo pomyślałam sobie, że nie mam o czym jeszcze mówić. Zaczęłam to robić dopiero wtedy, kiedy doszłam do takiej wprawy, że byłam w stanie zarządzać własną rzeczywistością w taki sposób, że każda minuta mojego dnia realizowała się zgodnie z moim własnym scenariuszem i zapanowałam nad “przypadkami”.
Wtedy pojawiły się ogromne pieniądze, podróże, ludzie, spełnianie zachcianek itd.

Ale po co ja to wszystko w ogóle piszę? Dlatego, żeby dać Ci znać, jeśli już tu się znajdziesz, żeby Cię ustrzec przed największym błędem, jeżeli działasz i “czarujesz”.

Otóż, nie wolno o tym mówić, a ja zaczęłam trąbić na prawo i lewo. Mało tego, chciałam wszystkich uszczęśliwiać, żeby im było tak dobrze, jak mi.
Magia życia wymaga ciszy, nietrwonienia energii, nierozpraszania jej i nie chwalenia się tym, że coś umiemy. To jest trudne, kiedy jest się szczęśliwym i chce się tym szczęściem dzielić z innymi. Bardzo trudne, bo niejako trochę wbrew naturze. Ale tak trzeba. Twoja fala szczęścia jest tylko Twoja i tylko Ty wiesz, jak na niej serfować. Nie możesz wziąć byle człowieka z ulicy i posadzić go na Twojej fali, bo nie tylko spadnie z niej, ale też ją zniszczy i rozpuści.

I ja sobie to właśnie zapodałam na własne życzenie.
Te ćwiczenia są banalnie proste. Wymagają jedynie przyglądania się własnym myślom. I to jest największy problem. Przez te wszystkie lata, kiedy przychodzili do mnie ludzie z prośbą o pomoc, jak sobie życie poprawić, chyba tylko jedna naprawdę zrobiła dokładnie to, co jej mówiłam. Dzisiaj nagrywa mi się co jakiś czas na whatsappie i cieszy z kolejnych cudów, zmian i sukcesów w życiu.

Reszta…

Przykład: Dzień po rozmowie pytam kobietę, czy wykonała ćwiczenie. Polegało ono na tym, żeby usiąść na 5-15 minut, zamknąć oczy i wykonać ćwiczenie mentalne.
Usłyszałam, że nie miała czasu i jutro to zrobi.

Uwierz mi, to jedyny powód, dla którego ludzie mają życie do dupy. Bo im się nie chce mózgu używać. Zamiast przez 15 minut wytężyć mental, wolą zapieprzać 8-10 godzin fizycznie. I niestety wynik nigdy nie będzie ten sam. Dlatego nie zamierzam więcej nikomu dawać rad. Tworzę kurs. Drogi jak nie wiem co, ale w nim jest wszystko i jak ktoś zapłaci, to siłą rzeczy będzie ćwiczył. Zawsze ma wybór. Albo kupić książki Zelanda, które kosztują o wiele mniej niż mój kurs, albo zapłacić mi i robić, co mówię. Koniec darmochy i braku równowagi w naturze. Przepływ musi być drożny w obie strony. Każda darmowa nauka kumuluje moją negatywną karmę, więc nie zamierzam jej więcej powiększać.
꧁ 🌸 𝑹𝒐́𝒛̇𝒐𝒘𝒂 𝑲𝒍𝒂𝒓𝒂 🌸 ꧂